Wpisy użytkownika multicolor z dnia 5 stycznia 2012

Liczba wpisów: 3

multicolor
 
*Cześć dziewczyny* :)

Jeśli któraś z Was jeszcze nie odkryła tego *świetnego bloga* - polecam z ręką na sercu! Mam na myśli blog anwena.blogspot.com/ o wszystkim, co związane z włosami.

To jakiś wirus - już zamówiłam potrzebne kosmetyki do pielęgnacji i wspomagania moich piórek... *Dzięki Anwen uwierzyłam, że naprawdę mogę zapuścić długie i zdrowe włosy!*

Polecam jako lekurę w te długie, deszczowe wieczory :)
  • awatar iggy: dziewczyna jest super. obserwuje jej bloga już z ponad pol roku jak nie lepiej, ale nie za specjalnie bawie sie w to wszystko, ale chyba zaczne :) ograniczylam juz od dlugiego czasu sls :)
  • awatar multicolor: @iggy: ja już nawet dziś olejowałam włosy :P miałam pod ręką tylko oliwę z oliwek ale nie mogłam się powstrzymać :)
  • awatar Κατερίνα: nie znałam tego bloga, ale już umieszczam w zakładkach :) i właśnie - chętnie zgłebię wątek olejowania, póki co 2 razy nakładałam naftę kosmetyczną, tylko dlaczego muszę być tak mało konsekwentna ;)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

multicolor
 
Wspomniany w poprzedniej notce blog zainspirował mnie do napisania tej notki. Chciałabym pokazać Wam, *jak zmieniały się moje włosy*, ich kolor i strzyżenie.

Pierwsze zdjęcie to *czasy podstawówki*. Z tego co pamiętam, mam tu jeszcze *mój naturalny kolor*. Ciężko mi go określić, bo od tamtego czasu go nie widziałam :D Patrząc na mój dzisiejszy odrost był to ciepły ciemny blond lub jasny brąz.
1.jpg

W szóstej klasie wpadłam na bardzo głupi pomysł i zapragnęłam mieć blond włosy. Polałam je... *wodą utlenioną!* Nie polecam tego nikomu! Włosy zrobiły się *łamliwe, sianowate*, a do tego prędzej *rudawe niż blond*. Nadal pragnęłam blondu, więc zaczęłam eksperymentować z rozjaśniaczami. Modne wtedy były kolorowe końcówki, więc na zdjęciu poniżej mam *tlenione, żółte blond kłaki z fioletowymi końcami...* Dramat. Byłam w 1 klasie gimnazjum! Ale jaka byłam dumna i modna :(
2.jpg

Moje włosy dostały nieźle w kość. Ciągłe rozjaśnianie i zmienianie kolorów końcowek (fiolety, czerwienie) musiałam je *ściąć.* Tak wyglądałam, jak szłam do liceum. Przy szyji jeszcze widać resztki czerwonej farby. Mam też pasemka, które miały mi te przetlenione włosy przyciemnić.
3.jpg

Za wszelką cenę chciałam *zapuścić włosy*. Nie martwiłam się jakością włosów, ważne, by były długie. I miałam taką *suchą szopkę...* W międzyczasie zaczęłam robić włosy u fryzjera, balejaże i te sprawy, które *niszczyły mi włosy, bo były kładzione za każdym razem na całej długości* (cudowne fryzjerki...)Tutaj jakoś w 2 klasie liceum.
4.jpg

Oczywiście nie obyło się bez eksperymentów. Jak już miałam za jasne włosy, to je *przyciemniałam.* Oczywiście dalej balejażem. Tu dobrze widać ich kondycję - są rozpulchnione, jak wata. Tu w 3 klasie liceum.
5.JPG

Jak poszłam na studia, moja fryzjerka od przyciemniających balejaży *wyjechała za granicę.* Poszłam do innej i tak przebujałam się 2 lata studiów w blondzie. Tutaj 1 rok studiów.
6.jpg

Tutaj 2 rok studiów. *Kondycja trochę się poprawiła,* ale *nie mogłam zapuścić włosów* dłuższych niż na zdjęciu. Po prostu *wykruszały mi się końcówki...* A nie używałam prostownicy!
7.jpg

W międzyczasie *zmieniłam chłopaka.* I tu popełniłam największy błąd w swoim życiu - twierdził, że w jego typie są brunetki... (Swoją drogą, ciekawe dlaczego zainteresował się blondynką do cholery?!). I tak - użyłam Castingu Loreala. *Miał mi wyjść piękny, ciemny blond.* A co wyszło?
8.JPG

Na początku nawet ładnie prezentował się ten mój prawie czarny kolor. Ale jak *zaczął się zmywać...* To po 1,5 miesiąca wyglądałam tak.Dodam, że to zdjęcia robione jednego dnia, mimo, że na drugim włosy wyglądają na ładniejsze, błyszczące. Nie wiem, może to przez lampę błyskową.
9,1.jpg

9,2.jpg

Ponowne farbowanie na blond *nie wchodziło w grę,* bo chyba straciłabym wszystkie włosy... Więc musiałam dalej iść za ciosem i *farbować je na ciemno.*
10.JPG

Nie czułam się za dobrze w takim ciemnym kolorze. O ile jeszcze w lato nie było najgorzej to zimą wyglądałam strasznie *blado.* Musiałam *mocniej się malować i chodzić na solarium.* To było męczące... Poza tym, dlaczego mam udawać murzynkę skoro jestem typową słowianką? I tak, przesiedziałam 2 dni na wizaż.pl czytając wszystkie możliwe wątki o *dekoloryzacji.* Zamówiłam potrzebne kosmetyki i zrobiłam to! *Ściągnęłam kolor samodzielnie.* Tak wyglądałam po dekoloryzacji.
11.JPG

Na to poszedł *rozjaśniacz.* Kolor nie wyszedł idealnie, gdzieniegdzie miałam rudawe prześwity, ale udało się! Byłam zdecydowanie *bardziej blondynką niż brunetką.* Włosy nie były aż tak bardzo zniszczone, jak straszyły Wizażanki. Może to dlatego, że farbowałam je na ciemno przez ponad rok więc zdążyły odrosnąć. A farbowanie na ciemno nie zniszczyło mi tak włosów jak rozjaśnianie. Po kolejnym roku, podcinaniu i samodzielnym farbowaniu Lorealem miałam włosy blond... albo i *żółte.* Tutaj dzien po farbowaniu.
16.JPG

Znudziły mi się takie. Były bez wyrazu, bo *obcinałam je na prosto* i stwierdziłam, że muszę zaszaleć. Poszłam do pierwszej lepszej fryzjerki z żądaniem asymetrii. I zrobiła mi to...
17.JPG

18.JPG

Baaardzo źle się czułam w grzywce. Do tego moje włosy nagle zaczęły się znów *puszyć!* Poszłam na ratunek do renomowanego fryzjera. I wyszłam z takimi włosami. Bardzo zadowolona!
20.JPG

21.JPG

19.JPG

Oczywiście uczepiłam się koloru, bo domowe farbowanie nadal sprawiało, że miałam jakieś *rudawo-żółtawe* włosy. Zrobiłam więc *platynowe pasemka* na czepek i wyszło super.
22.JPG

23.JPG

Teraz sukcesywnie *zapuszczam włosy,* ale farbuję już u fryzjera. Tak jak kiedyś robie balejaż, ale tylko na odroście - babeczka nie przeciąga mi farbą po całej długości. I takie sa efekty. To zdjęcia z października.
36.JPG

35.JPG

Obecnie mam trochę dłuższe włosy, niedawno je *wycieniowałam.* I czekam, aż urosną duuuużo więcej :)

Troszkę przeszła ta moja czupryna, wielu błędów mogłam uniknąć, ale wiadomo jak to jest, kiedy *człowiek jest młody i myśli, że wie najlepiej...* Zazdroszczę dziewczynom, które mają *naturalny kolor!* Pielęgnacja rozjaśnianych włosów i do tego przetłuszczających się nie należy do najprostszych.
  • awatar Addiction: niezłe metamorfozy :) jeśli chcesz zapuścić włosy zetnij je na prosto bez cieniowania, zmniejsza to kruszenie się końcówek. Wiem coś o tym :)
  • awatar multicolor: @Addiction: taaak dowiedziałam się o tym kruszeniu od cieniowania krótko po tym, jak je wycieniowałam :P ale przy następnych strzyżeniach będę dążyła do ścięcia na prosto :)
  • awatar Justyna :): ojej znam to :D ja miałam zaczynając od blondu po rude , brązy i czernie :P biedulki włoski :) poczytaj tu: wizaz.pl/(…)showthread.php… dziewczyny z blond włosami mają tak śliczne włosy że aż szok ;)
Pokaż wszystkie (15) ›
 

multicolor
 
Nieźle nagimnastykowałam się przy *przekładaniu cieni z paletek Sleek do GlamBoxów.* Niestety okazało się, że cienie ze Sleeka *nie trzymają się w GlamBoxie* :(

Nie jest to wina paletek tylko tworzywa, z jakiego wykonane sa "rynienki" na cienie Sleeka. Mają w sobie widocznie *za mało metalu,* czy czegoś, do czego magnes by je przyciągał.

Cienie z *Joko* (wyjmowane z oryginalnych, plastikowych opakowań) trzymają się *super.* Nie wspominając już nawet o cieniach z *Inglota,* które są stworzone do palet magnetycznych - te aż ciężko oderwać ;)

Musiałam więc posiłkować się *taśmą dwustronną,* docinać małe kwadraciki i podklejać nimi każdy pojedynczy cień Sleek... Wiem, mija się to z celem, bo w ten sposób przymocowuje cienie na stałe (nie będę mogła ich wyjąć w dowolnym momencie), ale tylko tyle mi pozostało. Nie mogłam skorzystać z rady GGGosi, by popodklejać pod spód *małe magnesiki,* ponieważ jutro czeka mnie podróż z kufrem i musiałam jakoś te cienie przymocować :/ A magnesików nie miałam :(

A tak prezentują się *zapełnione palety.* Pustego miejsca pozostało bardzo mało, więc już myślę nad zakupem kolejnych. Szczególnie chciałabym przełożyć *bronzery, róże i pudry prasowane...*

Tak prezentują się *cienie perłowe Sleek*
IMG_3585.JPG

A tak *cienie matowe Sleek* plus Joko, Artdeco i Inglot
IMG_3591.JPG

A już na dniach postaram się pokazać Wam *efekty* używania przeze mnie mojej *ulubionej henny* :)
delia_henna_brazowa_-_duze.jpg
  • awatar *Lutka*: świetna kolekcja :) o mam ta hennę ale jeszcze nie użyłam :)
  • awatar Joasia007: Zazdroszczę każdemu tych paletek sleek ;-)super sobie je podzieliłaś.Tą hennę też mam jest świetna ;-)
  • awatar Justyna :): ale kolekcja :D
Pokaż wszystkie (7) ›