Wpisy użytkownika multicolor z dnia 8 stycznia 2012

Liczba wpisów: 1

multicolor
 
*Cześć dziewczyny!*

Dziś chciałabym porównać *3 bardzo popularne bazy,* jak w tytule: Art. Deco, Inglot i Kobo.

Po kolei :)

Baza *Art Deco* była pierwszą, z jaką miałam do czynienia. Było to około 4-5 lat temu, może nawet i wcześniej. Miałam wtedy wrażenie, że baza *wysusza mi powieki* i przestałam jej używać. Jednak moja mama uparcie twierdziła, że ta baza jest *najlepsza* i faktycznie zużywa co rusz nowe opakowania od tamtego czasu.

Cienie bez bazy nie trzymają się u mnie tak dobrze, jak i kolor cieni często pozostawia wiele do życzenia, więc po przeczytaniu wielu opinii na wizaż.pl kupiłam bazę *Kobo.* Na początku byłam bardzo zadowolona z jej działania – rozprowadzała się *mięciutko, jak masełko,* cienie również nakładało się na nią bardzo przyjemnie. *Nie utrudniała cieniowania, miała przyjemny zapach, przedłużała trwałość cieni, podbijała kolor* i naprawdę, nie zauważyłam żadnych minusów. Jednak po jakimś czasie pojawiło się poważne ALE. Denerwowało mnie opakowanie, którego po prostu nie da się *idealnie zakręcić!* Wieczko zawsze było u mnie niedokręcone, przechylone. Z czasem spowodowało to *wysychanie bazy…* i przez to nie nadaje się już do użytku. Rozprowadza się ją ciężej, przybrała bardziej *tępą konsystencję,* gdy nabieram ją na palec, na powiece zostają *pozasychane grudki.* Stwierdziłam, że muszę ją wyrzucić i kupić nową. Myślałam, że trafiłam na *felerne, niedokręcające się opakowanie.* Oświeciło mnie, gdy zgadałam się z siostrą – jej baza Kobo też się nie domyka. Wyczytałam również u wielu Pingerowiczek, że im również baza tej firmy się nie domyka… Przypadek?

Baza *Inglot…* (głośne westchnięcie). Moja mama, która w chwili gdy skończyła bazę Art Deco, a nie mogła dostać drugiej, poszła do Inglota i kupiła ten specyfik w ich sklepie. Oddała mi ją po zaledwie kilku użyciach – baza Inglota *uczulała ją okrutnie,* miała *oczy czerwone jak pomidory,* łzawiły jej, kłuły, szczypały… Spróbowałam na sobie i mnie nie uczuliła. ALE! Jest kompletnie *nieskuteczna!* Bardziej przypomina mi po prostu podkład, nie bazę. Nie czuję po niej tej miękkości na powiece. Po kilku godzinach *cienie mam zrolowane, wyblaknięte.* Jedynym jej plusem jest *cielisty kolor* – jeśli któraś z Was ma na powiece widoczne żyłki, to baza jest w stanie je przykryć. Kobo i ArtDeco tego nie zrobią. Ale to na tyle jeśli chodzi o plusy…

Przeprosiłam się więc z bazą ArtDeco, już nie mam wrażenia aby wysuszała delikatną skórę powiek, mimo, że używam jej codziennie.

Podsumowując, baza Art. Deco jest *najdroższa, ale i bezkonkurencyjna.* Nie zamierzam szukać innej. Kosztuje około 35 złotych, dostać ją można w każdym Douglasie.
437_250.jpg

Baza Kobo jest tańszą *alternatywą* bazy Art. Deco, ale nim zużyjemy cały słoiczek, będziemy musiały kupić drugą. Więc oszczędność żadna… Cena około 17 złotych w każdej Drogerii Natura.
39730_250.jpg

Baza Inglot wcale nie jest najtańsza, ale moim zdaniem jest najgorsza z tej trójki. Jeśli ktoś nie ma większych problemów z trzymaniem się cieni na powiece, może będzie skuteczna. Dla mnie – absolutny *bubel.* Cena około 35 złotych w każdym Inglocie.
29431_250.jpg
  • awatar Make Up and Dress Up: a miałam w planach kupienie bazy kobo, myślałam też o zakupie Kobo ale ten bazy płynnej, ta może będzie dobra.. jak myślisz? ja odkąd zaczełam interesowac sie makijażem kupiłam bazę asrtdeco i cały czas mam to samo opakowanie!!!!! ponad rok minął.. wystraczy mi zdecydowanie na 1,5 roku. A korzystam z niej codziennie. dlatego uważam, że 36 zł na 1,5 roku to żadna tragedia.
  • awatar pat18s: oj to prawda baza z Inglota to jakiś bubel- miałam ją może 3 razy na powiekach i prawie całą musiałam wyrzucić, gdyż do niczego się nie nadawała. Za to baza z ArtDeco to coś wspaniałego :) Bazy z Kobo nie miałam jeszcze okazji wypróbować :)
  • awatar Tęcza: Popieram! Artdeco rządzi :)
Pokaż wszystkie (9) ›